Strona główna Z wokandy Z kraju Dalszy ciąg procesu Kobylański p. dziennikarzom (relacja z rozprawy 21 stycznia 2011 r.)

Od 1 stycznia 2018 r. strona nie jest aktualizowana.

Tematyka wolności słowa została przeniesiona na stronę główną
Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dostępną na: www.hfhr.pl

Dalszy ciąg procesu Kobylański p. dziennikarzom (relacja z rozprawy 21 stycznia 2011 r.) PDF Drukuj Email
Środa, 23 Luty 2011 10:13
Dnia 21 stycznia 2011 r. W sądzie okręgowym Warszawa Śródmieście odbyła się kolejna rozprawa w sprawie Jana Kobylańskiego przeciwko kilkunastu dziennikarzom. Obserwatorium Wolności Mediów przygląda się sprawie.

Rozprawa po raz pierwszy miała miejsce w większej niż dotychczas sali, jednak wbrew oczekiwaniom nie było na niej obecnych więcej osób niż miało to miejsce do tej pory – jak zazwyczaj obecna była grupa sympatyków Jana Kobylańskiego.

Pierwszym przesłuchiwanym świadkiem był Marek Lubiński, który w latach pełnił funkcję rzecznika prasowego organizacji USOPAŁ. W odpowiedzi na pytania pełnomocnika oskarżyciela, opisywał Jana Kobylańskiego jako społecznika zaangażowanego w sprawy Polonii. Zaprzeczał zarzutom dotyczącym antysemityzmu Kobylańskiego.

W zeznaniach nie potwierdzał również, by status materialny J.Kobylańskiego oraz sukces odniesiony przez niego w Ameryce Południowej rodził zazdrość wśród obecnych tam Polaków.

Zaprzeczał również, by USOPAŁ był organizacją powstałą wyłącznie dla sławy jej przewodniczącego.

Co do zarzutów dotyczących komunistycznej przeszłości Kobylańskiego, podkreślał, że w statut USOPAŁu wpisane jest sprzeciwianie się temu, co zostało po komunizmie.

Jak podkreślał, konflikt pomiędzy „Gazetą Wyborczą” a Kobylańskim zaczął się w momencie wsparcia organizacji USOPAŁ przez Edwarda Moskala, prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej.

W swoich zeznaniach opisywał również przyjazd dziennikarza Mikołaja Lizuta do Montevideo – według niego Lizut przyjechał tam pod zmienionym nazwiskiem i został serdecznie przyjęty, a wróciwszy do Polski napisał „paszkwil” - artykuł w „Gazecie”.

Na pytanie o obozowa przeszłość JK, odpowiadał swoimi wrażeniami dotyczącymi pozytywnych relacji z osobami pochodzenia żydowskiego.

Na ponowione pytanie o fasadowość UŁ zaprzeczał i podając przykłady działalności dwóchinnych  południowoamerykańskich organizacji. Jak mówił, Kobylański gościł wiele osobistości, licznych posłów, senatorów, a również dwóch prezydentów RP, o czym świadczyć mają dyplomy i fotografie, jakie otrzymał w tamtym czasie.

Odpowiadając na pytanie pełnomocników oskarżonych, świadek, pytany o różne poglądy na przeszłość JK, zeznawał, że wcześniej – przed artykułem Lizuta - nic nie wiedział o takich sprawach, jak m.in. ukrywanie się przed wymiarem sprawiedliwości.

Obrońcy oskarżonych przywoływali również wyrażenie „żydopostkomuna”, jakie miało paść w artykułach UŁ z czasów, gdy świadek był rzecznikiem prasowym organizacji, jednak M. Lubiński, jak zeznawał, nie przypomina sobie artykułów sprzed roku 2005. Przyznawał się jednocześnie do autorstwa listu otwartego do Adama Michnika, który był początkiem jego pracy jako rzecznika UŁ. Jak wyjaśniał dalej, w wyrażeniu „żydopostkomuna” chodziło o osoby związane z poprzednim układem, reprezentujące również interesy tamtego układu. Postać wyrażenia miała pochodzić od tego, że wiele osób związanych z tamtym środowiskiem było pochodzenia żydowskiego, jednak to słowo było neutralne i nie miało w tym przypadku pozytywnych ani negatywnych konotacji.

Opisując relacje polskiej dyplomacji z USOPAŁ, wskazywał na pozytywne stosunki w 2006 roku, za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Zaprzeczał równocześnie, by Anna Fotyga zalecała powściągliwość w kontaktach z USOPAŁ. Przywoływał jednocześnie list do Marszałka Senatu Bogdana Borusewicza – UŁ wyrażał w nim swoje pretensje związane z tworzeniem przy ambasadach organizacji kulturalnych, które stanowiły konkurencję dla tradycyjnych organizacji kulturalnych.

Kolejny z obrońców pytał również o sposób powstawania tekstów w organizacji. Jak odpowiadał świadek, były one formułowane przez organizację, a on, jako rzecznik, edytował je. Podkreślał, że teksty te tworzył m.in. Jerzy Skoryna (który miał być jednym ze świadków w sprawie JK, jednak zmarł przed Świętami Bożego Narodzenia w roku 2010 r.). Pytany, jaki wpływ na artykuły mieli członkowie UŁ, odpowiadał,  że zarówno w kwestii publikacji w biuletynie, jak i na stronie www organizacji panowała demokracja – wszyscy mieli prawo formułować te teksty oraz wyrażać w nich swoje poglądy.

 

Jak podkreślał na koniec swoich zeznań, funkcję rzecznika sprawował społecznie, a USOPAŁ nie miał związków biznesowych z firmą Jana Kobylańskiego. Jak jednak podkreślił świadek, J. Kobylański pozostaje głównym sponsorem tej organizacji.

 

 

Drugim z przesłuchiwanych tego dnia świadków była dziennikarka Hanna Woysław - pierwsza osoba, która pisała w Polsce o J. Kobylańskim. Była autorką artykułów poświęconych jego działalności już pod koniec lat 90 XX w. Publikowała w „Rzeczpospolitej”, a następnie współpracowała z Mikołajem Lizutem przy jego artykułach. Na całości jej zeznań na sali nie był obecny pełnomocnik oskarżyciela, mec. Lew Mirski, który ze względu na obowiązek stawiennictwa na innej rozprawie opuścił salę w trakcie.

Jak zeznawała Hanna Woysław, przez 25 lat mieszkała w Argentynie i od początku obserwowała działania J. Kobylańskiego w Polonii Amerykańskiej od początku – od kiedy pojawił się w niej, jej zdaniem niespodziewanie, w latach 80 XX w. Jak dodała, obserwowała je aż do swojego wyjazdu z Argentyny. Zgodnie z jej relacją, J. Kobylański pojawił się w momencie kryzysu południowoamerykańskiej Polonii, gdy zmarł jej poprzedni prezes. JK miał wtedy zaoferować swoją pomoc finansową w zamian za wybranie go na prezesa.

W swoich zeznaniach odnosiła się do obozowej przeszłości J. Kobylańskiego. Jak mówiła, miała otrzymać informację od osoby, której nazwiska nie mogła ujawnić (ze względu na odrębne postępowanie z oskarżenia prywatnego, które toczy się przeciwko niej) o tym, że wszelkie informacje o przeszłości J. Kobylańskiego w obozie koncentracyjnym są nieprawdziwe, ze względu na wspomnianą toczącą się sprawę nie mogła ona również podać informacji dotyczących uzasadnienia tej opinii. Jak zeznawała, pisząc artykuł do „Rzeczpospolitej” podjęła działania informacyjne i wysłała do wszystkich obozów listy z pytaniem o możliwy pobyt J. Kobylańskiego w jednym z nich. Następnie uzyskała odpowiedzi, w większości negatywnie odpowiadające na zadane pytanie, wyjątek stanowił jednak obóz Auschwitz Birkenau. J. Kobylański, zgodnie z odpowiedzią, znalazł się tam na liście z opisem wszystkich więźniów – na listę tą miał zostać wpisany na wniosek jednej z osób, która miała napisać do Auschwitz Birkenau list informujący o jego pobycie tam.

Odnosząc się do tego zagadnienia wspominała również, że J. Kobylański miał się chwalić, że w 5 lat po wyzwoleniu był już milionerem i jako jedyna osoba prywatna posiadał własny samochód.

Obrońcy oskarżonych pytali Hannę Woysław go również o znajomość rodziny - żony lub syna J.Kobylańskiego. Jak zeznawała, ma on syna Waltera, który systematycznie przejmuje jego obowiązki w organizacji.

Jak dodawała, Mikołaj Lizut pisząc artykuł o JK opierał się na jej domniemaniach, wspominała również o swoim artykule napisanym pod pseudonimem.

W zeznaniach odwoływała się także m.in. do zakazu wjazdu J. Kobylańskiego na terytorium Stanów Zjednoczonych oraz swoich hipotez dotyczących powojennej ucieczki Kobylańskiego.

Pełnomocnik jednego z oskarżonych pytał Hannę Woysław również o to, czy nie zajmowała się badaniem działań biznesowych J. Kobylańskiego, jednak zaprzeczyła. Jak dodała, Kobylański budził w Urugwaju także ciekawość, ponieważ tam wszyscy się znają.

Wspomniała również o negatywnym podejściu do żydowskiej Polonii w Ameryce Południowej. Pytana o możliwość nazwania JK „żydożercą”, odpowiadała, że bardzo nie lubił żydów.

Jak podkreślała kończąc zeznania, USOPAŁ był bardzo dobrą organizacją, o dobrych założeniach, jednak został wykorzystany w celach politycznych.

Następna rozprawa, która może być jednocześnie ostatnią z rozpraw w tej sprawie, odbędzie się 24 marca 2011 r. o godz. 9.30. Terminu wcześniejszego nie wyznaczono ze względu na prośby obu stron. Przesłuchanym świadkiem będzie Regina Jurkowska, która będzie jednocześnie zwolniona z tajemnicy związanej z pracą w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Będzie ona wezwana przez pocztę i policję, jednak jej zeznania będą odbywać się przy wyłączonej jawności.


 
 
pomorskie zachodniopomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie mazowieckie kujawsko-pomorskie lubuskie wielkopolskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląskie świętokrzyskie małopolskie podkarpackie lubelskie