Od 1 stycznia 2018 r. strona nie jest aktualizowana.

Tematyka wolności słowa została przeniesiona na stronę główną
Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dostępną na: www.hfhr.pl

Wyrok ETPC ws. Stankiewicz i inni p. Polsce - naruszenie art 10 EKPC PDF Drukuj Email
Czwartek, 30 Październik 2014 14:06

Europejski Trybunał Praw Człowieka w wydanym ostatnio wyroku ws. Stankiewicz i inni p. Polsce (skarga nr 48723/07) stwierdził naruszenie przez Polskę prawa do wolności słowa. Sprawa dotyczyła opublikowanego przez „Rzeczpospolitą” artykułu opisującego domniemany przypadek korupcji w Ministerstwie Zdrowia. Trybunał uznał, że zmuszając autorów do przeprosin,.

Stan faktyczny

Skargę do ETPC wniosło dwoje dziennikarzy Rzeczpospolitej: Andrzej Stankiewicz i Małgorzata Solecka, oraz Presspublica sp. z o.o. - wydawca „Rzeczpospolitej”. 12 maja 2003 r. w Rzeczpospolitej opublikowany został tekst ich autorstwa pt. „Leki za miliony dolarów”. W tekście, bazując  na informacji otrzymanej od szefa zarządu polskiej filii firmy M.S.D, poinformowani oni o próbie wymuszenia łapówki w zamian za wpisanie produktu na listę leków refundowanych przez ówczesnego Szefa Gabinetu Politycznego Ministra Zdrowia Waldemara Deszczyńskiego (funkcję ministra sprawował wówczas Mariusz Łapiński.) W artykule opisano dwa spotkania między przedstawicielami resortu oraz koncernu farmaceutycznego. W spotkaniach miał brać udział m.in. przyjaciel Deszczyńskiego, prowadzący klinikę leczącą osteoporozę. Reprezentanci firmy odnieśli wrażenie, że warunkiem wpisania leku na listę jest zainwestowanie przez M.S.D. w projekt stworzenia sieci klinik leczących tę chorobę (na kwotę 1-1,5 mln $).

22 maja 2003 r. Waldemar Deszczyński wniósł do sądu pozew o ochronę dóbr osobistych, domagając się publicznych przeprosin i zapłaty 50 tys. zł na cele charytatywne*. Sąd rejonowy oddalił jednak powództwo, uznając że dziennikarze zachowali szczególną staranność i rzetelność przy przygotowywaniu tekstu. Rozmawiali oni ze wszystkimi uczestnikami spotkań, a także z władzami firmy i Ministerstwa Zdrowia, a w swoim tekście skonfrontowali zdania obu stron. Sąd apelacyjny nakazał jednak dziennikarzom przeprosić Szefa Gabinetu Politycznego Ministra Zdrowia. Stwierdził on m. in. iż nie dochowali oni należytej staranności, gdyż nie rozmawiali z przedstawicielem firmy biorącym udział w spotkaniu, a zadowolili się jedynie opinią prezesa zarządu, który znał sytuację z drugiej ręki. Wyrok ten potwierdził w 2007 r. Sąd Najwyższy, powołując się na fakt że równolegle postępowanie w tej sprawie prowadziła prokuratura, która postawiła Deszczowskiemu zarzuty, nie do końca jednak zbieżne z tymi zawartymi w tekście, a śledztwo zostało umorzono ze względu na brak wystarczających dowodów.

Wyrok ETPC

Trybunał uznał, iż Polska naruszyła art.10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zwrócił uwagę, że przepis ten pozwala co prawda państwom ograniczać wolność słowa ze względu na takie ważne społecznie wartości jak np.: ochrona dóbr osobistych, ale państwa powinny poszukiwać równowagi między ochroną tych interesów a zapewnieniem swobody wypowiedzi. ETPC zwrócił uwagę na szczególną rolę „psa łańcuchowego” (public watchdog)  jaką media odgrywają w państwa demokratycznych. Dalej Trybunał dodał, że „zakres akceptowalnej krytyki jest dużo szerszy w odniesieniu do osoby na piastującej urząd publiczny, niż w odniesieniu do osoby prywatnej.” – zwracając jednocześnie uwagę iż Deszczowski był nie tylko bliskim współpracownikiem ministra i wysokiego szczebla pracownikiem administracji, ale także prominentnym działaczem rządzącej wówczas partii (SLD).

ETPC przychylił się do opinii sądu rejonowego, zarzucając wyższym instancjom że nie brały pod uwagę stanu wiedzy dostępnej dla autorów w chwili powstawania tekstu – niektóre fakty ujawnione zostały dopiero w postępowaniu sądowym. Jednocześnie Trybunał uznał źródła, na których się opierali za wiarygodne. Nie zgodził się również z argumentem sądu apelacyjnego, który uznał że sami uczestnicy spotkania przyznali że „nie było bezpośredniego związku” między inwestycją w projekt a wpisaniem leku na listę. Zdaniem ETPC już samo poruszenie tych dwóch kwestii na jednym spotkaniu było wystarczającym powiązaniem.

W uzasadnieniu wyroku zwrócono także uwagę że udział przedstawiciela resortu w spotkaniu dwóch prywatnych biznesmenów był „niewłaściwy” i mógł wzbudzić uzasadnione podejrzenia dziennikarzy. Tym bardziej, że podejrzeń tych nabrała również prokuratura. Choć postępowanie umorzono, to jego długie trwanie świadczy że „coś mogło być na rzeczy”, a zatem usprawiedliwiona była nieufność dziennikarzy.

Trybunał uznał że Stankiewicz i Solecka spełnili swój dziennikarski obowiązek, a tworząc tekst kierowali się interesem publicznym i dobrą wiarą. Ponadto uczynili zadość wymogowi zachowania należytej staranności, podając także wersję wydarzeń Deszczowskiego i utrzymując cały tekst w zrównoważonym tonie. Sąd apelacyjny i Najwyższy w swoich orzeczeniach nie zachowały należytej równowagi między prawem do informacji a ochroną dobrego imienia. Dlatego właśnie Europejski Trybunał Praw Człowieka zasądził na rzecz obojga dziennikarzy po 5 tys. euro odszkodowania oraz 2650 euro odszkodowania i 6 tys. euro zwrotu kosztów na rzecz Presspubliki.

* początkowo żądał 500 tys. zł zadośćuczynienia dla siebie

 
"Internet jako miejsce bez granic dla wolności słowa" - relacja z rozprawy przed ETPC w sprawie Delfi vs Estonia PDF Drukuj Email
Piątek, 11 Lipiec 2014 09:57

Granice odpowiedzialności pośredników usług internetowych za treści generowane przez użytkowników były przedmiotem rozprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w sprawie Delfi p. Estonii, którą odbyła się 9 lipca 2014 r.

Delfi jest jednym z największych komercyjnych portali informacyjnych działających w państwach nadbałtyckich. W jego estońskiej wersji, będącej największym w kraju internetowym serwisem informacyjnym, ukazał się krytyczny artykuł dotyczący spółki promowej SLK, której promy niszczyły lądowe trasy po lodzie między estońskimi wyspami. Sam materiał prasowy spełniał wszystkie standardy dziennikarskie lecz pod nim ukazały się obraźliwe anonimowe komentarze wymierzone w firmę. Spółka złożyła pozew przeciwko portalowi. Sądy estońskie nie uznały stanowiska pozwanych jakoby byli jedynie pośrednikiem. Uznały Delfi za odpowiedzialnego naruszenia dóbr osobistych tak jakby firma była zwykłym wydawcą. W pierwszym wyroku z 10 października 2013 Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie stwierdzała naruszenia art.10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, gwarantującego swobodę wypowiedzi. Sprawa trafiła finalnie do Wielkiej Izby Trybunału Praw Człowieka. Od samego początku Helsińska Fundacja Praw Człowieka monitoruje postępowanie wydając opinie przyjaciela sądu. Więcej o stanie faktycznym czytaj: tutaj

W trakcie przedstawiania swojego stanowiska pełnomocnik skarżącego – Villu Otsmann podniósł liczne argumenty przemawiające na korzyść Delfi podpierając się także licznymi opiniami organizacji pozarządowych, m.in. Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Przedstawiciel portalu zwracał uwagę na fakt, że tak jak każdy może napisać komentarz tak samo każdy może zgłosić post innych użytkowników jako naruszający regulamin strony. Ponadto stosowany był filtr mający zapobiegać używania wulgaryzmów. Villu Otsmann przypomniał, że po zgłoszeniu, które nastąpiło dopiero po 6 tygodniach (drogą listowną), komentarze uznane przez SLK za obraźliwe zostały natychmiast usunięte.

Padały też bardziej generalne, ale równie ważkie argumenty. Pełnomocnik portalu internetowego wyrażał obawę o to, żeby nie pozbawiać społeczności unikalnych korzyści płynących z nowych technologii. Kiedyś to wydawca decydował jakie komentarze zamieścić pod artykułem teraz to komentujący mają, pod tym względem, niemal absolutną wolność i decydują za niego. Apelował o to, że jeśli zapadłe niekorzystne wyroki utrzymają swoją moc społeczeństwo będzie korzystało z internetu jak ze starych mediów i stracą szansę na nowe metody dyskusji publicznej. Poruszał aspekt diametralnej zmiany jaka nastąpiła dzięki internetowi – koniec monopolu mediów na informację.

Utrzymywał, że wyrok zakłócił równowagę i był nadmierną ingerencją w wolność słowa. Jeśli utrzyma się on w mocy powstanie tzw. chilling effect a więc rodzaj autocenzury pośredników w obawie przed potencjalnymi procesami. Powoływał się również na prawo krajowe, międzynarodowe i unijne (w szczególności na dyrektywę unijną o handlu elektronicznym na rynku wewnętrznym) wywodząc, że nie istniał zapis obciążający pośrednika odpowiedzialnością. Istniały za to zapisy przeciwne stanowiące o braku takiej odpowiedzialności. Utrzymywał, że za komentarze powinni odpowiadać komentujący a nie pośrednik jakim był Delfi. Stwierdził, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie wymaga aby każdy tekst był redagowany przez profesjonalnego dziennikarza, również komentarz pod artykułem.

Pełnomocniczka skarżącego – Karmnen Turk rozpoczęła swoje wystąpienie od słów „W rzeczywistości dyskusja jaką toczymy jest o tym w jakiej postaci zostawimy internet następnemu pokoleniu”, zwracając tym samym uwagę na wagę ciążącej na Wielkiej Izbie decyzji. W swojej argumentacji dowodziła, że portalu internetowego nie można uznawać za tradycyjnego wydawcę. Prowadziłoby to do zamknięcia debaty publicznej prowadzonej na licznych stronach internetowych. Nie było też dotychczas przypadku aby pośrednicy byli zmuszeni do ingerencji prewencyjnej w komentarze – czego wymagano w wyrokach od Delfi. W praktyce oznaczałoby to, że prawo zaczyna oddziaływać na wolność w sposób prewencyjny a nie represyjny – co jest niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa. Ponad to wynikałoby z tego, według skarżącego, że – przy ogromnej liczbie komentarzy – portal byłby zmuszona zatrudniać równie dużą liczbę moderatorów. Dalej Karmen Turk podnosiła, że w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka utrwalony jest pogląd, że wolność słowa przysługuje zarówno podmiotom komercyjnym jak i niekomercyjnym.

Strona rządowa reprezentowana przez agenta - Maris Kuurberg w pierwszej kolejności podkreśliła, że w orzeczeniach uznających Delfi za tradycyjnego wydawcę nie było arbitralności. Co więcej dowiodła, że dyrektywa unijna, na którą powoływał się Maris Kuurberg jest irrelewantna, gdyż nie obowiązywała w chwili procesu. Zwracała uwagę na fakt, iż nikt oprócz Delfi nie mógł usuwać komentarzy, nawet ich autorzy. Poddawała w wątpliwość przyczynę istnienia takiego a nie innego sposobu komentowania i kontroli posądzając portal informacyjny o działanie według prostego rachunku – większe zainteresowanie, większy zysk. Według rządu, skarżący doskonale zdawał sobie sprawę z większego zainteresowania artykułem. Na potwierdzenie swoich słów podawała wyniki badań, z których to jasno wynikało, że większość internautów uważa komentarze za integralną część artykułu. Zaprzeczyła też jakoby identyfikowanie anonimowych komentujących po numerze IP komputera byłoby wystarczałoby do pociągnięcia ich do odpowiedzialności. Negowała również porównanie Delfi jako pośrednika do Google'a czy Ebaya jako nieadekwatne. Nie uznawała za wystarczające środków zapobiegających naruszeniom stosowanym w przeszłości przez skarżącego.

Po stanowiskach stron rozpoczęły się pytania sędziów i odpowiedzi stron. Pełnomocniczka Delfi, Karmen Turk, ustosunkowując się do pytania o moderowanie wypowiedzi jako naruszenia wolności słowa stwierdziła, że hostingodawca jest odpowiedzialny za wypowiedź dopiero wtedy, kiedy dowie się, że post narusza czyjeś prawo. Wytłumaczyła też przed Wielką Izbą Trybunału rolę filtru – w okresie zaistnienia naruszeń miał on niedoskonały, młody (roczny) algorytm, który obecnie działa dużo lepiej. Odniosła się też do 6 tygodniowego terminu zgłoszenia zastrzeżeń przez SLK wyjaśniając, że wcześniej firma promowa nie zgłaszała jakichkolwiek uwag – również nieformalnych. Na zakończenie zaznaczyła, że artykuł o SLK był napisany przez zawodowego dziennikarza i był uznany za neutralny, nie był śledztwem dziennikarskim, nie przyznano mu dodatkowej uwagi. Według pełnomocniczki nie sposób przewidzieć, który artykuł wywoła emocję „Prognoza pogody jest neutralna, czyż nie? Ale może okazać się błędna i wywołać skrajne emocje swoją nietrafnością wśród np. niezadowolonych z gradu rolników.”

Odpowiedź pełnomocniczki rządu, Maris Kuurberg, na 3 pytania zadane przez sędziów była zwięzłym uszczegółowieniem pierwotnego stanowiska. Podkreślono w niej komercyjną działalność Delfi, nieproporcjonalnie większe możliwości finansowe firmy w porównaniu do zwykłych użytkowników. Agentka rządowa przypomniała, że dotychczas tylko ten jeden portal, w świetle zaistniałych okoliczności został potraktowany jako tradycyjny wydawca. Na zakończenie powiedziała m.in. „Nie można postrzegać internetu jako miejsce bez granic dla wolności słowa”.

Wyrok Wielkiej Izby ETPC zostanie ogłoszony w późniejszym terminie.   

 
Rozprawa ws. Delfi p. Estonii przed Wielką Izbą ETPC PDF Drukuj Email
Wtorek, 08 Lipiec 2014 16:56
9 lipca 2014 r. odbędzie się rozprawa przed Wielką Izbą Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Delfi p. Estonii. Wyrok Izby ETPC z 2013 r. wzbudził bardzo duże kontrowersje. Trybunał zaakceptował w nim to, że administrator portalu informacyjnego został pociągnięty do odpowiedzialności za bezprawne komentarze dodane przez innych użytkowników, chociaż niezwłocznie zablokował do nich dostęp, po tym jak otrzymał zawiadomienie od osoby poszkodowanej. Trybunał uznał, że nie doszło w tej sprawie do naruszenia wolności słowa (art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Wyrok Wielkiej Izby może mieć bardzo istotne znaczenie dla interpretacji przespisów dotyczących odpowiedzialności administratorów stron za cudze treści. Podobne regulacje w tym zakresie obowiązują na obszarze całej UE.

Więcej o stanie faktycznym i wyroku Izby można przeczytać tutaj. HFPC złożyła w sprawie dwie opinie przyjaciela sądu, w 2011 r. na etapie postępowania przed Izbą, oraz w 2014 r. przed Wielką Izbą (zobacz tutaj).  

Nagranie z rozprawy będzie dostępne od jutra od godz. 14.30 tutaj.

Wyrok Wielkiej Izby ETPC zostanie najprawdopodobniej ogłoszony w późniejszym terminie.    

 
<< Początek < Poprzedni 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej > Ostatnie >>

pomorskie zachodniopomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie mazowieckie kujawsko-pomorskie lubuskie wielkopolskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląskie świętokrzyskie małopolskie podkarpackie lubelskie