Elżbieta Jaworowicz - twórca i redaktorka programu "Sprawa dla reportera" mimo wielkiej popularności swojego programu została oskarżona o nierzetelność, brak obiektywizmu i niezgodność z podstawowymi standardami dziennikarskimi.
Pierwsze głośne oskarżenie Jaworowicz pojawiło się dwa lata temu - brak rzetelności zarzucono jej w związku ze sprawą krakowskiej kamienicy. "Stop Nierzetelni" - zgrupowanie osób w programie pokazanych jako krzywdzący, ale też i tych, których Jaworowicz miała bronić wystosowało do telewizji żądanie, aby podczas emisji "Sprawy dla reportera" w dole ekranu pojawiało się ostrzeżenie: "Osoby wypowiadające się w "Sprawie dla reportera" robią to na własne ryzyko i mogą za swoje słowa odpowiedzieć przed sądem. Redakcja bowiem nie bierze za nie odpowiedzialności". "Stop Nierzetelni" postanowili walczyć z dziennikarką w sądzie.
Ludzie skrzywdzeni przez redaktor Jaworowicz postanowili głośno opowiedzieć swoją historię. Januszowi Rawczukowi – przedsiębiorcy, który w programie został przedstawiony jako alkoholik i sutener, który pozbawia rodzinę dachu nad głową nie dano szansy na przedstawienie dowodów, dokumentów wyjaśniających te zarzuty. Sam zainteresowany uważa, że jego historię dostosowano do konwencji programu, który akurat wtedy miał mówić o trzech krzywdzonych kobietach, bo przecież nikt wówczas nie wspomniał, że jego żona to bogata bizneswoman, właścicielka restauracji i willi.
Za program o kamienicy w Krakowie, gdzie dziennikarka wykryła układ urzędniczo-prokuratorsko-sądowo-policyjny przeciwko właścicielowi budynku i mieszczącego się tam hotelu Krzysztofowi P., który rzekomo z ruin podniósł cenny zabytek, krakowscy dziennikarze przyznali Jaworowicz reporterską Antynagrodę Dziennikarzy, bowiem hotel ten to samowola budowlana.
Olga Chobot zwróciła się do Jaworowicz z prośbą o pomoc w konflikcie ze wspólniczką i ukazanie trudności, jakie napotyka dochodząc swoich praw w sądach i prokuraturze. Natomiast dziennikarka skoncentrowała się na samym konflikcie, nie próbując nagrywać drugiej strony konfliktu. W efekcie całej tej sytuacji wspólniczka podała Olgę Chobot do sądu, który orzekł że musi ona przeprosić za wszystko, co mówiła w „Sprawie dla reportera”. Dla Elżbiety Jaworowicz stała się natrętem, jednak postanowiła działać – odnalazła inne osoby w podobnej sytuacji
Ryszard Kamiński wspomina jak prosił dziennikarkę o przejrzenie dokumentów, akt. Jednak obejrzał on w telewizji program, gdzie skonfliktowana z nim sąsiadka oskarża go o gwałt, a gdzie nikt nie wspomniał o stosie akt umorzonego śledztwa, czy orzeczeniu samej sąsiadki, że nie została zgwałcona, a uderzyła się o wannę.
Edward Mądracki, który został pokazany w programie, mimo że nie zgodził się na publikację wizerunku w sprawie dotyczącej konfliktu z sąsiadem, po próbach mediacji z TVP pozwał Elżbietę Jaworowicz do sądu.
Ludzie ze Stop Nierzetelni zainteresowali swoimi sprawami Radę Etyki Mediów, która wydała opinię, iż skargi Mądrackiego i Chobot są zasadne, a sposób prowadzenia programu przez Jaworowicz Rada uznała za nieobiektywny i niezgodny ze standardami dziennikarskimi.
We wszystkich opowieściach pojawiają się te same wątki – Elżbieta Jaworowicz ukazuje sprawy w jednowymiarowy sposób, niektórych stron konfliktu w ogóle nie dopuszcza do głosu, pomija dokumenty i łatwe do sprawdzenia fakty. Zarzuca się jej populizm.
Źródło : Newsweek Polska (12 września 2010r.) Igor T. Miecik, współpraca Marek Raszplewicz
Prezydent Bydgoszczy chce wytoczyć proces autorowi bloga
Autor bloga stopdombrowiczowi.pl ujawnił swoje personalia, co wywołane zostało przesłaniem przez prezydenta miasta "przedsądowego wezwania", w którym Konstanty Dombrowicz żąda usuniecia treści bloga, publicznych przeprosin w gazetach i wpłaty 3000 zł na cele charytatywne. Podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej autor bloga - Tomasz Mazur oświadczył, że nie obrazil on prezydenta miasta i chce bronić wolności słowa w internecie, powołując się m.in. na szereg orzeczeń Sądu Najwyższego, dotyczących np. dopuszczalnej krytyki.
Źródło: Gazeta Pomorska (3 września 2010r.)
Nowy zarząd TVP chce zerwać z politycznym wpływem na program.
P.o. prezesa TVP Włodzimierz Ławniczak stwierdził, że obecnie najważniejszym aspektem w telewizji publicznej jest zmiana jej oblicza. Zapewnia, że odbędzie się to bez czystek kadrowych oraz politycznej linii programowej. Plan restrukturyzacji przewiduje stworzenia wraz z Polskim Radiem dużej agencji informacyjnej. Zarząd chce wprowadzić nowe standardy dziennikarskie, a następnie monitorować ich wdrażanie, a także zapewnia, że nie będzie bezpośrednich ingerencji ośrodków decyzji politycznych w program. Nowy zarząd deklaruje również, że zależy mu na tym, by TVP i Wiadomości było niezależnym opiniotwórczym medium.