Dziennikarzom TVP zarzucono złamanie zasad etycznych
Piątek, 10 Wrzesień 2010 11:00
Zarzuty te zostały postawione związanym z TVP2 Beacie Sadowskiej i Paulinie Smaszcz-Kurzajewskiej oraz wicedyrektorowi TVP1 Stanisławowi Janeckiemu. Komisja Etyki uznała, że w przypadku każdego z tej trójki dziennikarzy doszło do złamania telewizyjnego Kodeksu Etycznego, obecnie Zarząd TVP analizuje orzeczenia.
Dziennikarki naruszyły Kodeks Etyczny poprzez udział w kampaniach reklamowych - Smaszcz-Kurzajewska promowała włoską biżuterię, Sadowska wzięła udział w kampanii reklamowej japońskiej marki samochodowej. Wicedyrektor TVP1 Stanisław Janecki w czasie trwania kampanii prezydenckiej napisał w dzienniku "Fakt" m.in., że kandydat PiS na prezydenta Jarosław Kaczyński jest mężem stanu. "Można go nie lubić, ale nie sposób odmówić mu, że posiada na to papiery. Dlatego powinien wygrać". Stwierdzenia te Komisja Etyki uznała za promocję jednego z kandydatów, co było również powodem zawieszenia do końca kampanii wyborczej współpracy Janeckiego z radiową Trójką.
Tegoroczne orzeczenia Komisji dotyczyły też m.in. filmu "Solidarni 2010". - orzekła, że jego autorzy oraz TVP1 naruszyli zasady etyki. Uznano, że program naruszał „zasady bezstronności i rzetelności i nawet wówczas, gdy autentyzm zamieszczonych wypowiedzi nie budzi wątpliwości".
Zarząd TVP poruszał także sprawę Przemysława Babiarza – komentatora sportowego, gdyż branżowy "Presserwis" donosi, że podczas maratonu w Nowym Jorku Babiarz będzie promował zegarki znanej amerykańskiej marki, natomiast już wziął udział w promocji pewnej sportowej marki.
http://www.rp.pl/artykul/118849,533325-TVP-ukarze-dziennikarzy-.html
Rzeczpospolita, (9 września 2010r.)
Nagroda dla autora karykatur Mahometa za występowanie na rzecz wolności słowa.
Czwartek, 09 Wrzesień 2010 10:31
W 2005 r. duński dziennik "Jyllands Posten" opublikował 12 karykatur proroka Mahometa. Jedna z nich - autorstwa Kurta Westergaarda, przedstawiała Mahometa z turbanem na głowie, przy którym tli się lont. Rysownik twierdzi, iż jego rysunek oznaczał, że islamscy ekstremiści zabijają w imieniu proroka. Po tej publikacji w świecie muzułmańskim doszło do burzliwych protestów, a w państwach Zachodu - do debaty na temat granic wolności słowa. Westergaard m.in. ze względu na zamachy na jego życie do dziś ma policyjną ochronę.
Rysownik twierdzi, że pracował zgodnie ze tradycjami duńskiej satyry, która, jak podkreśla, nie oszczędza nikogo – nawet samej królowej. Westergaard podejmował próby wyjaśnienia muzułmanom, że traktowanie ich z przymrużeniem oka, podobnie jak innych grup społecznych, jest zjawiskiem pozytywnym, bowiem oznacza, iż są równowartościową, zintegrowaną częścią duńskiego społeczeństwa.
Westergaard 8 września odbierał w Poczdamie nagrodę stowarzyszenia dziennikarskiego M100 za występowanie na rzecz wolności słowa.
Sierpniowy numer Biuletynu Informacyjnego Obserwatorium
Środa, 08 Wrzesień 2010 10:06
W numerze sierpniowym znajdą Państwo komentarz do wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie udostępnienia adresów dziennikarzy, przeciw którym czytelnik ma zamiar wnieść powództwo o ochronê dóbr osobistych. Odniesiemy się również do nowelizacji ustawy medialnej przyjętej przez Sejm dnia 6 sierpnia 2010 r. Zapraszamy do zapoznania się z comiesięcznym przeglądem najnowszego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i sądów krajowych w zakresie wolności mediów.
Elżbieta Jaworowicz - twórca i redaktorka programu "Sprawa dla reportera" mimo wielkiej popularności swojego programu została oskarżona o nierzetelność, brak obiektywizmu i niezgodność z podstawowymi standardami dziennikarskimi.
Pierwsze głośne oskarżenie Jaworowicz pojawiło się dwa lata temu - brak rzetelności zarzucono jej w związku ze sprawą krakowskiej kamienicy. "Stop Nierzetelni" - zgrupowanie osób w programie pokazanych jako krzywdzący, ale też i tych, których Jaworowicz miała bronić wystosowało do telewizji żądanie, aby podczas emisji "Sprawy dla reportera" w dole ekranu pojawiało się ostrzeżenie: "Osoby wypowiadające się w "Sprawie dla reportera" robią to na własne ryzyko i mogą za swoje słowa odpowiedzieć przed sądem. Redakcja bowiem nie bierze za nie odpowiedzialności". "Stop Nierzetelni" postanowili walczyć z dziennikarką w sądzie.
Ludzie skrzywdzeni przez redaktor Jaworowicz postanowili głośno opowiedzieć swoją historię. Januszowi Rawczukowi – przedsiębiorcy, który w programie został przedstawiony jako alkoholik i sutener, który pozbawia rodzinę dachu nad głową nie dano szansy na przedstawienie dowodów, dokumentów wyjaśniających te zarzuty. Sam zainteresowany uważa, że jego historię dostosowano do konwencji programu, który akurat wtedy miał mówić o trzech krzywdzonych kobietach, bo przecież nikt wówczas nie wspomniał, że jego żona to bogata bizneswoman, właścicielka restauracji i willi.
Za program o kamienicy w Krakowie, gdzie dziennikarka wykryła układ urzędniczo-prokuratorsko-sądowo-policyjny przeciwko właścicielowi budynku i mieszczącego się tam hotelu Krzysztofowi P., który rzekomo z ruin podniósł cenny zabytek, krakowscy dziennikarze przyznali Jaworowicz reporterską Antynagrodę Dziennikarzy, bowiem hotel ten to samowola budowlana.
Olga Chobot zwróciła się do Jaworowicz z prośbą o pomoc w konflikcie ze wspólniczką i ukazanie trudności, jakie napotyka dochodząc swoich praw w sądach i prokuraturze. Natomiast dziennikarka skoncentrowała się na samym konflikcie, nie próbując nagrywać drugiej strony konfliktu. W efekcie całej tej sytuacji wspólniczka podała Olgę Chobot do sądu, który orzekł że musi ona przeprosić za wszystko, co mówiła w „Sprawie dla reportera”. Dla Elżbiety Jaworowicz stała się natrętem, jednak postanowiła działać – odnalazła inne osoby w podobnej sytuacji
Ryszard Kamiński wspomina jak prosił dziennikarkę o przejrzenie dokumentów, akt. Jednak obejrzał on w telewizji program, gdzie skonfliktowana z nim sąsiadka oskarża go o gwałt, a gdzie nikt nie wspomniał o stosie akt umorzonego śledztwa, czy orzeczeniu samej sąsiadki, że nie została zgwałcona, a uderzyła się o wannę.
Edward Mądracki, który został pokazany w programie, mimo że nie zgodził się na publikację wizerunku w sprawie dotyczącej konfliktu z sąsiadem, po próbach mediacji z TVP pozwał Elżbietę Jaworowicz do sądu.
Ludzie ze Stop Nierzetelni zainteresowali swoimi sprawami Radę Etyki Mediów, która wydała opinię, iż skargi Mądrackiego i Chobot są zasadne, a sposób prowadzenia programu przez Jaworowicz Rada uznała za nieobiektywny i niezgodny ze standardami dziennikarskimi.
We wszystkich opowieściach pojawiają się te same wątki – Elżbieta Jaworowicz ukazuje sprawy w jednowymiarowy sposób, niektórych stron konfliktu w ogóle nie dopuszcza do głosu, pomija dokumenty i łatwe do sprawdzenia fakty. Zarzuca się jej populizm.
Źródło : Newsweek Polska (12 września 2010r.) Igor T. Miecik, współpraca Marek Raszplewicz